Assenza – baza noclegowa w spokojnym miasteczku nad Gardą

Dojazd z Bergamo do Assenza zajął nam ok. 2 h i najpewniej była to wina korków. Niemniej, kiedy trasa zaczęła prowadzić tuż nad jeziorem Garda, to właśnie wtedy zdecydowaliśmy, że większość czasu będziemy chcieli spędzić w jego rejonach. Widoki za oknem samochodu były tak niezwykłe, że nie mogłam odkleić nosa od szyby. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem.

Gdy dotarliśmy na miejsce z ust każdego z nas wydobyło się westchnienie. Nocleg mieliśmy zabukowany w Atlantide Villaggio Albergo – apartamenty prezentowały się pięknie, a bliskość do jeziora stanowiła jedynie przejście przez wąską ulicę. Na terenie hotelu był także basen, w którym nieliczni zażywali kąpieli. Po prostu cudownie!

Nocleg w Assenza

Jednak cień wątpliwości pojawił się w momencie meldunku. Musieliśmy zapłacić kaucję w wysokości 50 euro na wypadek gdybyśmy… nie pozostawili pokoju w takim stanie, w jakim go zastaliśmy. To znaczy, że żaden serwis sprzątający, przez cały pobyt, nam nie przysługiwał. Poczułam się trochę jak na koloniach… No ale ok. Bez przesady! Jak się okazało, dostaliśmy apartament bez widoku na jezioro. W środku? Całkiem ok. Salon z aneksem kuchennym, osobna sypialnia oraz łazienka. W łazience jak zwykle przygody.. jedna rolka papieru toaletowego (trzeba było dokupić samemu), zepsuta słuchawka od prysznica oraz przepalona żarówka. W kuchni pełne wyposażenie, aczkolwiek nie było żadnych środków czystościowych. Po wstępnych oględzinach,zrzuciliśmy bagaże i od razu poszliśmy nad jezioro. Było już późne popołudnie.

Assenza wydawało się jedną z najmniej obleganych turystycznie miejscowości nad jeziorem Garda. Co prawda słyszeliśmy głównie Niemców, ale i tak były to małe grupki przechodniów.

Śniadania jedliśmy w małych knajpkach, tuż przy plaży. Serwowali tam rewelacyjne kanapki z tuńczykiem oraz panini z szynką prosciutto. Niebo w gębie!

O tej porze roku temperatura sięgała ok. 23C w ciągu dnia, zaś wieczorem było to mniej więcej 10C. Słońce wychodziło zza gór koło 10 rano. Wcześniej było na tyle chłodno, że nie można było obyć się bez kurtki czy chociażby cieplejszego swetra.

W pobliżu znajdowała się również całkiem niezła restauracja, w której byliśmy dwa razy. Ale ani razu nie mieli deserów, które tak bardzo chciałam zjeść 🙁

A tak wyglądała Assenza o zmierzchu :

Ostatni dzień był pochmurny, ale mimo to wzięliśmy leżaki i rozłożyliśmy się na plaży. Słońce grzało zza chmur dość mocno. Nawet opalało.

Dzień przed wymeldowaniem (wyjeżdżaliśmy o 4 rano), poprosiliśmy panią z recepcji, by rzuciła okiem na apartament i na tej podstawie zwróciła nam kaucję. Poinformowaliśmy ją o zepsutym prysznicu oraz wymienionej żarówce. Rozejrzała się, kiwnęła głową, ale kazała nam również umyć podłogę. Jak już wcześniej wspomniałam, nie mieliśmy środków czystościowych, a kupować ostatniego dnia nie zamierzaliśmy. Olaliśmy więc sprawę.

Tak oto wyglądał nasz nocleg i pobyt w Assenza. Oczywiście, to jeszcze nie koniec postów dotyczących Gardy i jej cudownych rejonów. Już wkrótce zabiorę Was na wycieczkę do uroczego, średniowiecznego miasteczka Canale di Tenno. Zostańcie ze mną 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *