Bergamo – niedocenione włoskie miasto

Z ogromnym bólem, zarówno fizycznym jak i psychicznym, przyszło mi wstać o 3 nad ranem, by dojechać na lotnisko Chopina w Warszawie. To właśnie stamtąd, o godzinie 8.30, mieliśmy samolot do Bergamo, które otwierało naszą włoską, jesienną przygodę. Mało spałam tej nocy, a dodatkowo od kilku dni dręczył mnie nieznośny ból kręgosłupa, więc lekko mówiąc- byłam rozdrażniona oraz zniechęcona. Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy wsiadłam do samolotu i poczułam jak prędkość rozpędzającej się maszyny wbija mnie w fotel. Później było już tylko lepiej…

Witaj Bergamo

Gdy stanęłam na włoskiej ziemi, zobaczyłam słońce i niebieskie niebo, uśmiechnęłam się szeroko 🙂 . Po załatwieniu wszelkich formalności związanych z wynajęciem samochodu, ruszyliśmy. Początkowo od razu mieliśmy jechać nad Gardę, jednak gdy ujrzeliśmy cudowną zabudowę Bergamo ( i nie mam tu na myśli lotniska 😉 ), natychmiast udaliśmy się w kierunku tego miasta.

Zaparkowaliśmy w pierwszym lepszym miejscu, po czym ruszyliśmy w górę, w kierunku starej części miasta, określanej Citta Alta. Byłam tak zaabsorbowana otoczeniem, że w mig zapomniałam o niewyspaniu i dolegliwościach. Kiedy dotarliśmy na szczyt (pieszo), usiedliśmy w uroczym zakątku, by zjeść włoskie śniadanie oraz wypić kawę.

Po szybkim i skromnym posiłku poszliśmy dalej. Dobrnęliśmy do serca Bergamo, czyli Piazza Vecchia, gdzie było bardzo tłoczno. Zresztą nie dziwne, bo to bardzo urocze miejsce. Plac otoczony jest kamienicami z przedziału XII-XVI wieku (styl średniowieczny i renesansowy). Są tam również pałace Palazzo della Ragione oraz Palazzo Nuovo, a nieopodal stoi  Fontannie Contarini  z rzeźbami XVIII wieku.

Idąc parę kroków dalej natkniemy się na Piazza del Duomo, na której znajduje się m.in katedra poświęcona św. Aleksandrowi- patronowi miasta. Sąsiaduje z nią bazylika Santa Maria Maggiore. Natomiast obiekt, który często występuje na fotografiach z Bergamo, a o którym mało kto posiada wiedzę, to Capella Colleoni– mauzoleum rodziny Colleoni. Istny majstersztyk!

Po nacieszeniu oczu architektonicznymi perełkami, wróciliśmy niedaleko miejsca, gdzie jedliśmy śniadanie, a dokładnie tam, gdzie docierają zabytkowe kolejki. To tu mieści się kameralna restauracja z przepięknym widokiem na Bergamo. Idealny przerywnik na kawę, przekąskę czy drinka 😉

Po odpoczynku zmierzaliśmy z powrotem do samochodu. Znowu minęliśmy bramę miasta San Giacomo oraz Mury Weneckie.

Citta Bassa, czyli dolna część miasta również należała do ciekawych, choć zupełnie innych doznań. Tu toczyło się zwyczajne życie Włochów, bez natłoku turystów.

Czas nagli, więc pakujemy się do samochodu i odjeżdżamy w kierunku Assenza- naszej bazy noclegowej 🙂

 

2 Comments

  1. Ja też w momencie startu samolotu czuję to podekscytowanie, że to już – naprawdę wyruszamy 🙂 Wtedy dopiero cała wyprawa staje się taka realna i namacalna.
    Czekam na dalszy ciąg włoskich wspomnień.
    Pozdrawiam!

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *