Grand Bassin – święte jezioro w sercu wyspy

Grand Bassin , inaczej zwane Ganga Talao, to jezioro kraterowe znajdujące się w samym sercu Mauritiusa. Miejsce to uznawane jest przez Hindusów za święte, bowiem jest to ich maurytyjski odpowiednik indyjskiego Gangesu.

Święta woda

Ze względu na to, że jezioro Grand Bassin uważa się za święte, zabronione jest odprowadzanie oraz dolewanie wody. Co roku, na święto Maha Shivaratree, przybywa tu około 300 000 wiernych ubranych na biało.

W tym miejscu znajduje się wiele świątyń z relikwiami oraz figur przedstawiających bóstwa hinduskie.

Przyjechaliśmy tu głównie dlatego, że miejsce to jest jedną z wielu atrakcji turystycznych na wyspie. W zasadzie nie spodziewaliśmy się niczego spektakularnego, a na dodatek pogoda nie sprzyjała. Zajrzeliśmy do prawie wszystkich świątyń (popełniając faux pas, gdyż nie zdejmowaliśmy butów), weszliśmy na górę Piton (828 m) i w zasadzie już mieliśmy się zbierać, gdy oto ujrzeliśmy małpę…

Małpka, jak się okazało, była podopieczną pewnego Hindusa. Siedziała grzecznie na ziemi zajadając się bananem. Mężczyzna powiedział, że możemy jej dotknąć, co też uczyniłam 🙂 .

Za chwilę obok mnie przykucnęła koleżanka. Miała akurat w ręku aparat z ogromnym obiektywem, co wzbudziło zainteresowanie zwierzaka. Małpka wyrzuciła skórkę od banana, podeszła i w komiczny sposób włożyła mordkę w obiektyw. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Wtem kapłan wyciągnął swojego iphona, ustawił aparat na opcję selfie i pokazał małpce. Chciał nam w ten sposób powiedzieć, że ona tak reagowała na swoje odbicie 🙂 .

Po tej zabawnej sytuacji kapłan poszedł dalej, a małpka pobiegła za nim. Jakoś z ciekawości postanowiliśmy udać się za nimi. Okazało się, że mężczyzna zmierzał do świątyni, w której udzielał błogosławieństwa jakiejś rodzinie. Przystanęliśmy w progu obserwując cały rytuał, kiedy to kapłan dał nam znak żebyśmy weszli. Tym razem zdjęłam buty 🙂 po czym stanęłam z boku przyglądając się wiernym.

Błogosławieństwo nad Grand Bassin

Kiedy duchowny skończył udzielać święceń, polecił rodzinie by przeszła się wokół balustrad dzwoniąc w każdy mijany dzwon. Zachęcił również i mnie, bym poszła w ich ślad. Kroczyłam więc za ludźmi dotykając każdego dzwona po kolei. Na całym ciele miałam ciarki.

Gdy skończyłam, poprosił mnie żebym podeszła, bowiem chciał mi udzielić błogosławieństwa. Bez wahania zgodziłam się. Najpierw mężczyzna podał mi naczynie napełnione wodą każąc powoli wlewać ją do rynny, która odprowadzana była na wielką fontannę znajdującą się na dole budynku. Następnie musiałam trzy razy położyć ręce nad ogniem świecy, a potem dotknąć twarzy. Na koniec kapłan zrobił na moim czole hinduską kropkę. Cały ten rytuał był dla mnie niezwykłym przeżyciem, a dźwięki dzwonów oraz szum wody potęgowały nastrój.

Zanim opuściliśmy świątynię, mężczyzna zabrał nas ponownie na balustradę, gdzie pokazywał obrazy hinduskich bożków- uczył nas imion, a także wspominał jakie są ich moce sprawcze. Było to bardzo miłe z jego strony :-).

I to na tyle jeśli chodzi o Grand Bassin 🙂 A teraz zapraszam Was na prywatny rejs

___________________________________________________________

Moje inne posty o Mauritiusie:

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *