Mauritius na własną rękę – informacje praktyczne oraz kosztorys

Przed nami podsumowanie wyjazdu, czyli jak zorganizowałam podróż na Mauritius na własną rękę . Zapraszam! 🙂

WPROWADZENIE

Od początku zeszłego roku zakładałam dwie rzeczy : po pierwsze, że 2 tygodniowy urlop wezmę późną jesienią, a po drugie, że poszukam miejsca, gdzie będzie ciepło. Dlaczego wybór padł akurat na Mauritius? Był to czysty przypadek. Po prostu gdzieś mignęła mi nazwa kraju, a potem na dobre utkwiła w pamięci.

Pewnego dnia, przy okazji zakładania wstępnych planów wyjazdowych, z ciekawości wpisałam w googlach hasło Mauritius. W miarę zdobywania informacji na temat tego miejsca, utwierdzaliśmy się ze znajomymi w przekonaniu, że to właśnie tam chcemy pojechać. Wiele rzeczy przemawiało za, czyli: egzotyczny kierunek, pogoda, brak wymaganych szczepień, brak wymaganej wizy, w miarę przystępne ceny.

Bilety, podobnie jak rok temu, kupiliśmy w lipcu przez biuro. Urlop rozpoczęliśmy 6 listopada, a skończyliśmy 21, tego samego miesiąca.

LOT

Tym razem lecieliśmy liniami KLM, trasa : Warszawa-Amsterdam (2h), a po 2h oczekiwań Amsterdam- Port Louis (11,5 h). Łącznie podróż trwała ok. 16 h, więc nie było źle, natomiast KLM pozostawia sobie wiele do życzenia… Otóż w drodze powrotnej, już na lotnisku w Amsterdamie, dowiedzieliśmy się, że nasz lot powrotny do Warszawy został odwołany. Poszliśmy więc do biura KLM, gdzie piętrzyła się ogromna kolejka. Po niespełna 2h w końcu dotarliśmy do obsługi, która potraktowała nas skandalicznie! Po pierwsze kazali nam szukać noclegu na własną rękę (nie zaoferowali skorzystania z ich telefonu), nie dostaliśmy żadnych voucherów na jedzenie. Mało tego, obsługa wezwała ochronę, ponieważ nie chcieliśmy odejść od biurka dopóty, dopóki nie zagwarantują nam noclegu. Ostatecznie skończyło się na tym, że nocowaliśmy na lotnisku (wszystkie hotele i hostele w cenie, za którą przysługiwał nam zwrot pieniędzy, były zarezerwowane), a lot został przebukowany na 10.30 dnia następnego. Powodem odwołania samolotu były ponoć warunki techniczne, toteż nie należy nam się żadne dszkodowanie 🙁 .

INFORMACJE OGÓLNE

POGODA

W listopadzie na Mauritiusie zaczyna się lato. A lato to pora deszczowa. Choć deszcz padał tylko 3 razy w ciągu naszego pobytu, to niestety pochmurne niebo dokuczało nam przez większość czasu. Niemniej temperatura sięgała 30C, więc tragedii nie było.

WALUTA

Walutą na wyspie jest rupia maurytyjska, którą otrzymamy na miejscu. Według nas najlepiej wymieniać z Euro, w punktach Shibani (można się targować).

INFORMACJE SUBIEKTYWNE

MIEJSCE POBYTU

Mieszkaliśmy w miejscowości Flic en Flac, w apartamencie Bel appartement dans un parc fleuri znalezionym przez stronę booking.com. Więcej o nim, jak i o samym miasteczku, znajdziecie tu <- klik. Co do cen, całość wyszła po 680 zł od łebka za 16 dni.

 

TUBYLCY

Kiedy wspominam tubylców z Mauritiusa, to mam przed oczami serdecznych ludzi, którzy z uśmiechem na ustach machali i pozdrawiali mnie. W przeciwieństwie do Balijczyków, nie byli tak interesowni oraz namolni, a co więcej wydaje mi się, że darzyli większym szacunkiem zwierzęta.

ISTOTNE INFORMACJE

CENY

Bardzo porównywalne do tych w Polsce, przykładowo:

  • (najtańszy) magnes na lodówkę 10 zł
  • street food (np.: samosy 12zł, fish&chips 18 zł)
  • alkohol: rum od 22 zł, piwo ok. 6 zł
  • jajka (6 sztuk) 4,50 zł
  • paliwo 4,60
  • prywatny rejs (7h, a w tym: obserwowanie i pływanie z delfinami, snurkowanie[ze sprzętem] oraz grill na bezludnej wyspie) 400 zł za osobę

JEDZENIE

Już dawno nie jadłam tak smacznych warzyw, owoców, pieczywa, ryb czy po prostu słodyczy jak na Mauritiusie, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, czym karmią nas w Polsce. Na przykład mięso drobiowe nie śmierdziało ani nie było tak napuchnięte, jak w naszych sklepach, podobnie jak owoce czy warzywa. Na wyspie wszystko smakowało wyśmienicie. Tak jak na co dzień mam marny apetyt, tak tam cały czas miałam łaknienie, a talerz czyściłam do ostatniego okruszka. Kuchnia maurytyjska to głównie dania hinduskie oraz kreolskie- obie smaczne, wyraziste i wyborne. Koniecznie spróbujcie deseru kreolskiego (z banana) oraz ryb (szeroki wybór, np.: okoń morski, captain fish, miecznik). Bardzo dobre są też street food- ja ani razu nie miałam żadnych sensacji żołądkowych, ale może dzięki temu, że każdy wieczór kończyłam kieliszkiem wódki :-P.

Ceny dań w restauracjach wahają się od 20-60 zł, gdzie za ryby zapłacimy od 40 zł w górę- niemniej warte są swojej ceny!

Śniadania i kolacje organizowaliśmy we własnym zakresie, natomiast obiady jadaliśmy w restauracjach lub punktach szybkiej obsługi.

TRANSPORT

Na miejscu wypożyczyliśmy skutery (50 zł za dobę+kaucja 400 zł), na których zwiedzaliśmy pobliskie plaże (np. Tamarin, Le Morne Brabant), a na dalsze wycieczki wynajęliśmy samochód (100 zł za dobę+kaucja 1500zł). Dwa razy jechaliśmy transportem publicznym (za 4 osoby zapłaciliśmy 15 zł w jedną stronę) i muszę przyznać, że było to ciekawe doświadczenie 🙂 .

INFORMACJE DODATKOWE

ZWIEDZANIE

Zanim pojechałam na Mauritius, prześledziłam kilka blogów, a m.in.:

To na ich podstawie, plus wiedzy zaczerpniętej z przewodnika, tworzyłam plan zwiedzania.

UBRANIA

Oprócz standardowych ubrań letnich, warto wziąć ze sobą wygodne buty do chodzenia (np. gdybyście chcieli wybrać się na wycieczkę na 7 kaskad, na górę Brabant lub do Parku Narodowego) oraz specjalne obuwie do wody. Te ostatnie kupicie na miejscu za około 20 zł w markecie. Pamiętajcie o środkach przeciw komarom !!!

CO WARTO…

SPRÓBOWAĆ BĘDĄC NA MAURITIUSIE

  • Potraw! Zwłaszcza dania kuchni kreolskiej, ryby, desery
  • Wycieczki na skuterze
  • Herbaty waniliowej
  • Rumu
  • Prywatnego rejsu (delfiny, rafy koralowe, bezludna wyspa)

ZWIEDZIĆ I ZOBACZYĆ

CIEKAWOSTKI

  • Symbolem Mauritiusa jest ptak Dodo, który wyginął w XVII wieku
  • Językiem urzędowym jest angielski, jednak na co dzień używa się języka kreolskiego
  • Palmy nie są naturalną roślinnością kraju
  • Początkowo Mauritius był wyspą niezamieszkaną. Pierwszymi osadnikami były…niewolnice z Mozambiku, zwiezione przez Francuzów, a następnie wykorzystywane m.in.: seksualnie.
  • Niepotrzebna jest wiza, jeśli nie będziemy przebywać tam powyżej 30 dni
  • Nie trzeba się szczepić (*szczepienia są zalecane, lecz nieobowiązkowe)
  • Do wody najlepiej wchodzić w obuwiu ochronnym, ze względu na jadowite ślimaki oraz jeżowce
  • Niemalże całą wyspę otaczają rafy koralowe

To niestety jest już ostatni post o bajecznej wyspie Mauritius. Mam nadzieję, że informacje które tu umieściłam, przydadzą Wam się przy planowaniu wyjazdu w te afrykańskie rejony. Gdybyście jednak mieli pytania lub poczucie, że zawarte tu wzmianki są niewystarczające, dajcie znać. Chętnie odpowiem na Wasze pytania 🙂 .

A na koniec filmiki mojego autorstwa zmontowane w klip przez Michała Wojtanowskiego. Enjoy 🙂

10 Comments

  1. W tym roku dłuższy urlop też kroi nam się dopiero w listopadzie. Rozważam Zanzibar i Kubę, ale widzę, że Mauritius też warto rozważyć. Mogę zapytać ile zapłaciliście za bilety lotnicze i ile wcześniej je rezerwowaliście?

    Reply
  2. Voyaga Author

    Hej Sylwia 🙂 jasne! za bilety zapłaciliśmy ok 2,500 zł (na Wakacyjnych Piratach można trafić od 1500 zł), a kupowaliśmy je w lipcu.
    Masz bardzo fajne kierunki na oku 🙂 Z Mauritiusem dobrze się zastanów, bo jak sama widzisz, w listopadzie pogoda strzela fochy 🙁 chyba, że akurat ja miałam pecha..

    Reply
    1. Voyaga Author

      Tak, bardzo klimatyczna, aczkolwiek szkoda, że słońce strzeliło wtedy focha 🙁 byłoby jeszcze piękniej! Pozdrawiam 🙂

      Reply
  3. Aga

    Świetne informacje, ja właśnie kupiłam lot na majówkę. I szukam noclegu gdzieś blisko ładnej plaży. Oczywiście wynajmiemy samochód, żeby pojeździć po innych plażach i pozwiedzać. Jak ogarnialiście śniadania (nie ma problemu z zakupami?). Chcemy zasmakować lokalnego jedzenia :). Czekam na info i dziękuję
    Aga

    Reply
    1. Voyaga Author

      Witaj Aga 🙂 Z tych plaż, które widziałam, to zdecydowanie Blue Bay i Le Morne- przy czym Le Morne wydaje się bardziej egzotyczna. Śniadania ogarnialiśmy we własnym zakresie, tj. niedaleko naszego apartamentu był sklep SPAR i to tam zaopatrywaliśmy się w pieczywo, jajka, warzywa, owoce. Nie ma absolutnie żadnego problemu z zakupami- ceny podobne do polskich. Natomiast jeśli chodzi o lokalne jedzenie, to każdego dnia chodziliśmy do restauracji i głównie żywiliśmy się rybami, bo były bardzo smaczne! Kuchnia kreolska też jest ciekawa- to taki specyficzny sos, w którym robi się dane danie- warto spróbować.
      Gdybyś miała więcej pytań, śmiało pisz 🙂

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *