Przepis na langosza węgierskiego i wspominki z Budapesztu

Po raz pierwszy jadłam go w Budapeszcie, a było to 7 lat temu. Od tamtej pory jestem gastronomicznie zakochana w tym madziarskim fast foodzie, dlatego też od czasu do czasu odtwarzam go w domowych warunkach 🙂 . Dziś przygotowałam dla Was przepis na langosza węgierskiego , który jest jednym z moich ulubionych dań popisowych (o ile można tak to nazwać 😀 ).

Przepis na langosza węgierskiego

Co i w jakiej ilości będzie potrzebne do przygotowania langosza?

  • MĄKA PSZENNA (30 dag= 2 szklanki)
  • DROŻDŻE (1 opakowanie)
  • MLEKO (200 ml= niepełna szklanka)
  • SER ŻÓŁTY (1 opakowanie)
  • CZOSNEK (3 ząbki)
  • SÓL (pół łyżeczki)
  • KETCHUP
  • OLEJ DO SMAŻENIA

Przygotowanie:

  1. Do garnka wlewamy 8 łyżek mleka, podgrzewamy i czekamy do momentu, aż zrobi się letnie, a wtedy dopiero dodajemy drożdże, 3 łyżki mąki i mieszamy. Następnie odstawiamy i przykrywamy ściereczką pozostawiając zaczyn na 15 minut.
  2. Do zaczynu dodajemy resztę mąki, mleka i sól. Pamiętajcie, że ciasto nie może być lepkie, więc dosypujemy do momentu, aż nie będzie się kleić. Potem znowu nakrywamy i odstawiamy na 30 minut.
  3.  Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnice posypaną mąką i dzielimy na 4 bułeczki. Ponownie nakrywamy na 15 minut.
  4. Bułeczkę rozciągamy na cienki placek, a następnie smażymy na głębokim oleju (po ok.5 minut z jednej strony).
  5. W międzyczasie wyciskamy czosnek, dodajemy go do 3 łyżek mleka i mieszamy.
  6. Na gotowego langosza nakładamy czosnek, następnie posypujemy startym żółtym serem i na koniec polewamy ketchupem.

Smacznego 🙂

Sylwester w Budapeszcie

Po raz pierwszy odwiedziłam Budapeszt na przełomie roku 2012/2013. Jechaliśmy wtedy samochodem z Krakowa, a droga do stolicy Węgier zajęła ok.8 h z krótkimi postojami. Na miejsce, czyli do domu naszych hostów, dotarliśmy zmęczeni i głodni. Nasz gospodarz już w drzwiach witał nas palinką (wytrawną owocową wódką węgierską domowej roboty). Zanim dotarłam do stołu kuchennego, byłam pijana 😉 .

Następnego dnia, na zaproszenie mojego brata i jego ówczesnej dziewczyny -Węgierki, wybraliśmy się do prześwietnej restauracji, którą polecam każdemu z Was – Trófea Grill. Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy trzeba było wcześniej (kilka dni) zarezerwować stolik. Uiszczało się jednorazową opłatę, a jadło i piło ile się chciało przez 3,5 h.

Po zakończeniu wieczerzy udaliśmy się na wieczorne zwiedzanie centrum Budapesztu. Oczywiście widziałam najbardziej charakterystyczne miejsce stolicy Węgier, czyli parlament.

Zaś trzeciego dnia naszego pobytu przypadał Sylwester. Przed imprezą poszliśmy na langosza, coby mieć dobrą podkładkę na alkohol 😉 a później bawiliśmy się w klubie na imprezie dedykowanej zespołowi Guns`n`Roses. Było naprawdę super! Następnego dnia, czyli w Nowy Rok, udaliśmy się do słynnych term wodnych Széchenyi.

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę na Węgry, aby je nieco lepiej poznać i ponownie zwiedzic Budapeszt, tylko tym razem o jakiejś ciepłej porze roku 😉

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *