Samotna podróż do Wrocławia – organizacja, plan i nocleg

Stało się. Znowu to zrobiłam. Kupiłam bilety, zarezerwowałam pokój, spakowałam walizkę i ruszyłam. Sama. Oto jak wyglądała moja samotna podróż do Wrocławia .

Samotna podróż do Wrocławia – organizacja

O miejscu i dacie samotnej destynacji zadecydowała parapetówka organizowana przez moich dawno nie widzianych znajomych, którzy to postanowili wrócić do Polski. Zatem 2 miesiące temu kupiłam bilety na autokar (Flixbus), zarezerwowałam pokój w Chilli Hostel i zaczęłam wertować internet w celu poszukania ciekawych miejsc we Wrocławiu, których jeszcze nie widziałam. Czas, jak zwykle, szybko zleciał. Nim się obejrzałam, już nadchodził długo wyczekiwany dzień wyjazdu. Po 17.00 ruszyłam z Dworca Fabrycznego w kierunku Wrocławia. Na miejscu byłam kilka minut po 20.00.

Plan zwiedzania

W piątek, po przyjeździe na miejsce, postanowiłam zostać w hostelu i porządnie wypocząć przed intensywną sobotą, na którą zaplanowałam odwiedzić następujące miejsca:

  1. Rynek

2. Mostek Pokutnic (+panorama)

3. Uniwersytet Wrocławki (aula Leopoldina, Wieża Matematyczna)

4. Podwórko przy ul. Roosvelta (o którym poczynię osobną notatkę)

Opinia o hostelu Chilli we Wrocławiu

Hostel, który wynajęłam, znajduje się w Centrum, jednak w jego spokojniejszej części (10 minut drogi pieszo od Rynku). Co do miejsca pobytu, to mam nieco mieszane uczucia. Otóż kiedy dotarłam pod wskazany adres zgłupiałam, bo nigdzie nie było oznaczeń obiektu. Dopiero miła Pani z recepcji budynku, widząc w kamerach, że krążę od paru dobrych minut po ulicy, wyszła, bo domyślała się, że szukam hostelu. Wjechałam więc na 4 piętro budynku, gdzie znajdowało się szukane przeze mnie miejsce. Po odbyciu wszelkich formalności, dostałam klucze do pokoju, który mnie mile zaskoczył, bo nie przypominał tego, który rezerwowałam. Ten był jasny, elegancki i z balkonem. Jednak następnego dnia, popołudniu, zapukała do mnie dziewczyna z recepcji oznajmiając, że dokonała pomyłki udzielając mi innego pokoju, niż ten, który faktycznie miał mi przypaść. Nie robiłam jej żadnych problemów, bo staram się rozumieć, że każdy z nas popełnia błędy, a poza tym miejsce w hostelu miało mi służyć tylko do spania. Spakowałam więc rzeczy i przeniosłam się już do mniej przyjemnej klitki, ale za to położonej blisko ubikacji. Tego samego dnia, w sobotę wieczorem, poszłam na domówkę, a wróciłam o 2 w nocy. Wtedy właśnie zauważyłam brak ręcznika w pokoju, zatem musiałam po niego maszerować do recepcji, a parenaście minut później położyłam się spać. Mniej więcej około 5 nad ranem obudziły mnie dziwne szmery dochodzące z korytarza. Na początku wydawało mi się, że śnię, ale szybko ocknęłam się, bo okazało się, że ktoś łapie za klamkę mojego pokoju, następnie przekręca od zewnątrz klucz w zamku. Poderwałam się na łóżku, okrywając pół nagie ciało (zapomniałam piżamy) i w tym samym momencie, kiedy zapaliło się światło, krzyknęłam. Okazało się, że w rezerwacji nastąpiła kolejna pomyłka i system nie zanotował, że pokój, w którym przebywałam, był zajęty. Osobą dokonującą „najścia” był chłopak z recepcji hostelu. Grzecznie przeprosił i wycofał się.

Podsumowując: rozumiem, że nie ma gotowego przepisu na sukces, toteż wpadki zdarzają się każdemu na każdej płaszczyźnie, jednak w kwestii powyższej sprawy uważam, że cena (280 zł za 2 noce) była nieadekwatna do jakości usług hostelu. To, co mi się nie podobało (pomijając pomyłkę rezerwacji-zdarza się) to są: brak tabliczki z oznaczeniem hostelu na budynku, nieprzygotowany drugi pokój [brak ręcznika, lustra], wejście recepcjonisty do mojego pokoju nad ranem, brak papieru toaletowego w ubikacjach oraz rozpoczęcie sprzątania toalety po godzinie 9.00, czyli akurat podczas największgeo oblężenia pomieszczenia. Chilli hostel, macie trochę rzeczy do podciągnięcia, ale wierzę w Was, bo posiadacie potencjał, a pokój w którym spałam w pierwszą noc był rewelacyjny!

Przemyślenia związane z wyprawą do Wrocławia

We Wrocławiu byłam kilka razy (zobacz: Najciekawsze atrakcje Wrocławia według mnie). To miasto zachwyca mnie za każdym razem, kiedy je odwiedzam i muszę przyznać, że zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Dlaczego? Po pierwsze, ponieważ mam z nim miłe skojarzenia (np.: spontaniczny sylwester z bratem, dzika impreza w klubie Od Zmierzchu Do Świtu), a po drugie ma w sobie coś, co mnie przyciąga, a mianowicie: młodego ducha (miasto studenckie), piękną architekturę (rozległy Rynek z niezwykłymi kamienicami), rozrywkową atmosferę (wiele klimatycznych restauracji, pubów, knajp), bliskość wody (Odra- lubię, kiedy w miastach są rzeki). Generalnie Wrocław ma wszystko to, co cenię i w Warszawie i w Łodzi, dlatego chciałabym kiedyś przekonać się jak wygląda w nim życie. Zobaczyć jaki Wrocek jest na co dzień. Jaki ma rytm. Jacy są ludzie w nim mieszkający..

Na dzień dzisiejszy czuję, że pasuję do Łodzi, dlatego nie mam potrzeby ruszać się stąd, ale…” któregoś dnia w życiu trzeba wybrać peron„. Kto wie czy tym peronem nie będzie Wrocław?

Reasumując, był to bardzo miły i udany samotny (nie wliczając domówki) weekend, podczas którego zobaczyłam dotąd mi nie znane zakątki Wrocławia, a także spędzić czas we własnym towarzystwie. Mówię Wam, nic tak dobrze nie robi jak samotny weekend!

(Mój poprzedni samotny wyjazd- kliknij tu)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *