Samotna podróż do Krakowa – moje pierwsze doświadczenie

Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że jedziesz do obcego miasta/państwa kompletnie sam? Sam organizujesz wyjazd. Sam ogarniasz nocleg i dojazd. Sam śpisz. Sam jesz. Sam spacerujesz. Oto czym jest samotna podróż …

Plan

W tym roku wymyśliłam sobie, że zrobię kilka rzeczy samotnie. Właśnie jedną z nich była samotna podróż(nigdy do tej pory nie byłam nigdzie sama). Za cel wycieczki obrałam Kraków. Dlaczego właśnie to miasto? Bo po pierwsze trochę je znam, po drugie chciałam zobaczyć jak po minionym czasie będę je odbierać, po trzecie, bo jest dobry dojazd, a przy okazji wprawa przed innymi samotnymi wycieczkami w przyszłości 😉

Na booking.com zarezerwowałam pojedynczy pokój w Cracow Old Town Rooms, blisko Rynku. Kupiłam również bilety na pociąg w obie strony. Przed wyjazdem wypisałam sobie wszystkie miejsca, które chcę zobaczyć oraz tanie i smaczne restauracje, gdzie mogłabym zjeść obiad.

Jaki sens ma samotne podróżowanie ?

Po co w ogóle jechać gdzieś samemu?- część z Was zapewne zastanawia się. Powodów może być kilka, np.: dla doświadczenia; aby oderwać się od tego, co znajome; aby odpocząć; aby pobyć samemu (przemyśleć pewne sprawy); aby [tu dopisz swój powód]. Ja raczej należę do stadnego typu człowieka i dobrze czuję się w parze czy małej grupie, więc na początku było mi trochę dziwnie, niemniej samotności potrzebowałam. Podróżowanie w pojedynkę nie jest wyznacznikiem, że ktoś jest singlem czy zmaga się z problemami. Nie musi również wiązać się z brakiem wyboru, brakiem osób chętnych czy ogromnymi zarobkami. W moim przypadku, jak już wcześniej wspomniałam, była to świadoma decyzja powodowana chęcią oderwania się od przyzwyczajeń oraz potrzeba oczyszczenia głowy i naładowania baterii.

Jak wyglądała wycieczka po Krakowie w pojedynkę ?

Po dotarciu na miejsce planowałam po prostu wziąć prysznic i wyspać się, by w sobotę mieć siłę na długi spacer. Niestety, nie było tak pięknie, jak sobie założyłam 😉 W pokoju było strasznie duszno, więc postanowiłam otworzyć szerzej okno. Z kolei pod oknami znajdowały się puby oraz restauracje, zatem do 3 nad ranem słuchałam bawiących się ludzi 😉

Na drugi dzień obudziłam się dość wcześnie. 3/4 nocy zarwane. Trudno! Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam na balkonie. Plan dnia miałam następujący : Rynek, Wawel, Kazimierz, kolorowe schody, kopiec Kraka, bulwary Wiślane, Zakrzówek. Po spożyciu posiłku ruszyłam. Dzień był piękny, słoneczny. Czułam się podekscytowana, wolna i szczęśliwa. Mijałam przechodniów, którzy się do mnie uśmiechali. Zaczepiałam ludzi, by zrobili mi zdjęcie lub używałam samowyzwalacza. Robiłam przerwy na coś do picia, korzystając z okazji do poobserwowania otoczenia . W międzyczasie spotkałam Przyjaciółkę, więc spędziłyśmy trochę czasu razem, po czym znowu się rozstałyśmy. Niestety, popołudniu spadł deszcz. Nie wyszło nic z planowanego zachodu słońca na kopcu Kraka ani z wyprawy na Zakrzówek. Za to wyszły inne rzeczy…

Co dała mi samotna wyprawa do Miasta Królów ?

Przede wszystkim oderwanie od rutyny i obowiązków. Wyjeżdżając z Łodzi zostawiłam wszystko za sobą. Może mogłam mniej korzystać z telefonu czy messangera (nauczka na przyszłość!), ale mimo to odcięłam się. Głowa zaczęła odpoczywać, więc i myśli się przerzedziły. Łatwiej było wyłapać odpowiedzi na proste pytania: co sprawia mi radość ? Co lubię robić? Na czym chcę się teraz skupić? Czy jestem szczęśliwa ? Wyjęłam zeszyt i skrupulatnie przenosiłam myśli na papier, aby nic mi nie umknęło.

Spędziłam też dużo czasu na powietrzu, na co nie mam za bardzo chwili na co dzień. Dzięki temu odpoczęłam i naładowałam baterie.

Również dzięki tej małej wyprawie przekonałam się, że ufam sobie i że nie nudzę się we własnym towarzystwie.

Poza tym wszystkie negatywne wspomnienia, które odrzucały mnie od Krakowa, zniknęły, a w ich miejsce pojawiły się pozytywy- bo wyjazd był mega udany! Taki tylko mój. Osobisty. Prywatny. Przygotowany i zorganizowany przeze mnie. Może nie była to daleka wyprawa, zdobywanie szczytu, ale dla mnie było to coś ekscytującego. Na pewno będę to powtarzać 🙂

I Wam również polecam samotną wyprawę, nawet jeśli ma to być kilkanaście km od miejsca zamieszkania- warto!

A w kolejnym poście polecę co warto zobaczyć w Krakowie 🙂 Zapraszam !

 

2 Comments

  1. Umknął mi wcześniej ten post. Ja też sobie postanowiłam, że w tym roku gdzieś pojadę sama, chociaż na weekend – takie chwilowe odcięcie się na pewno ładuje baterie 🙂

    Reply
    1. Voyaga Author

      Oj, zdecydowanie! na początku jest trochę dziwnie, ale z każdą minutą zaczynasz przyzwyczajać się i po prostu odpoczywać. Myśli się klarują, bo w końcu zostawiasz gdzieś za sobą codzienność.. Polecam!

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *