Urodziny po włosku

Mam taki zwyczaj, że kolejne życiowe wiosny oraz  Sylwestra staram się spędzać w nowym miejscu. W tym roku obchodziłam urodziny po włosku . I tak chyba lubię najbardziej 🙂

Było ciekawie. Było pysznie. Było gorąco. Było zaczepliwie …;-) To już moje drugie urodziny w tym kraju! Wcześniej bawiłam w Cesenatico z okazji stukniętej osiemnastki 🙂

Co robiłam we Włoszech ?

Jadłam. Dużo jadłam. Smakowałam Włochy w jej pizzach, makaronach, deserach, winach… Najbardziej kocham carbonare i panna cotte – no po prostu niebo w gębie! Spróbowałam również sławnego drinka zwanego limoncello – bardzo mocny, aż mi twarz wkręciło ! 😛

Bardzo dużo spacerowałam. Zaglądałam w uliczne zakamarki.

Zaglądałam też do sklepów. Nawet przywiozłam piękną, czarną kieckę 😀

… i odpowiadałam na zaczepki Włochom 😉

Urodziny po włosku to jest to !

No… to wiecie już gdzie dokładnie byłam ?:-) Więcej w kolejnym poście …

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *