Werona , czyli miłość jest przereklamowana

Kto z nas nie słyszał nieszczęśliwej historii dwojga kochanków z Werony- Romea i Julii? Dramat ten został napisany przez Williama Szekspira, który to… nigdy w tym mieście nie był! O ile dzieje miłości młodzieńców zostały zmyślone, o tyle rody Capuletich oraz Motecchich istniały naprawdę. Co roku do tego miasta, położonego w północno-wschodniej części Włoch, przybywa ok. 3 milionów turystów uznając je za jedno z najromantyczniejszych i najpiękniejszych. Coś w tym musi być, ponieważ Werona znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Atrakcje Werony

Podczas tej wycieczki głównie skupiliśmy się na centrum, ale zanim do niego dotarliśmy, najpierw usiedliśmy na kawie i rogaliku, aby poczuć włoski klimat. W końcu miejsce zobowiązuje 😉

Po krótkiej przerwie poszliśmy w kierunku pierwszej atrakcji, czyli Arena di Verona położonej na Piazza Bia. Nie miałam szczególnej ochoty na wchodzenie do środka, toteż zadowoliłam się zewnętrznym wyglądem i to mi w dużej mierze wystarczyło.

Potem weszliśmy w wąską uliczkę, na której królowały najróżniejsze sklepy, butiki i knajpy. Alejka powiodła nas do Piazza delle Erbe, najstarszego placu, znajdującego się w samym sercu Werony. Na jego atrakcyjność dodatkowo wpływają:  barokowy Palazzo Maffei oraz mieszcząca się obok  XIV-wieczna Torre del Gardello- wieża, która jest najwyższą gotycką budowlą placu, a zarazem pierwszym zegarem mechanicznym.

Tuż przy placu znajduje się brama Arco della Costa, w której wisi wielorybie żebro. Według legend spadnie, jeśli przejdzie pod nim zamężna dziewica 😉 Uliczka za bramą powiedzie nas do placu Dantego, zwanego Piazza dei Signori.

A poniżej gotyckie grobowce rodu della Scala, który niegdyś władał Weroną.

Stąd już niedaleko do głównej atrakcji Werony, czyli słynnego domu Julii, niepozornie ulokowanego w jednej z bram, która klimatem przypominają praskie 😛 Dlaczego? Dlatego, że ozdobiona jest różnymi napisami i podpisami.

Na dziedziniec domu (który nota bene jest darmowy) dosłownie wpływasz z falą turystów i niemal od razu trafiasz do kolejki, która zmierza w kierunku posągu Julii. Nieco zażenowana obserwowałam rytuał, jaki dokonywano na pomniku, a mianowicie macanie piersi niewiasty. Jednak pomimo mojego sceptycyzmu, przemogłam się, by dotknąć Julii. To tak na wszelki wypadek, by zapewnić sobie przychylność losu w sprawach sercowych 😉 Tuż za monumentem znajduje się mur i wrota, a na nich przyklejone gumy do żucia, karteczki z miłosnymi wyznaniami oraz kłódki.

No i wreszcie ten słynny balkon, na który możecie wejść za (jedyne) 7 euro. Mnie tak szczerze mówiąc nie kręci patrzenie na innych z góry, dlatego odpuściłam sobie 😉

Będąc w Weronie przyglądajcie się kamienicom i budynkom, ponieważ to prawdziwe dzieła sztuki. Na niektórych z nich wciąż możecie dostrzec freski. Z ciekawostek dodam, że w VI wieku nazywano Weronę miastem pomalowanym.

Warto także udać się na zabytkowy kamienny most zachowany z czasów rzymskich-  Ponte Pietra, skąd będziemy mieć ładny widok na Cyprysowe Wzgórze.

A na deser zostanie nam Cattedrale di Santa Maria Matricolar, o ile jesteście fanami sakralnych budynków.

Kiedy z perspektywy czasu myślę o Weronie, to oczywiście przyznać muszę, że jest to bardzo ładne i urocze miasto, natomiast nie ma nic na swoją obronę. Jest przereklamowane. Uważam, że gdyby nie Szekspir oraz napisana przez niego historia dwojga kochanków, to turystyka nie kręciłaby się tu tak mocno. Bo powiedzmy sobie szczerze: nic się lepiej nie sprzedaje niż miłość oraz wszystko, co z nią związane 😉

2 Comments

  1. I po raz kolejny potwierdza się zasada, że miejsca uznawane za największe atrakcje turystyczne mają często o wiele mniej do zaoferowania niż te mniej rozreklamowane, pozostające na uboczu, do których docieramy niby przypadkiem 🙂

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *