Życie w Łodzi – doświadczenia Warszawianki

Jak wygląda życie w  Łodzi z perspektywy rodowitej Warszawianki, która porzuciła życie w stolicy- czyli mnie?  Co było powodem wyprowadzki z Warszawy? Jakie wrażenia zrobiła na mnie Łódź? Czy zamierzam tutaj zostać? Oto moje odpowiedzi:

Dlaczego zamieszkałam w Łodzi?

Po raz pierwszy odwiedziłam to miasto w sierpniu 2011 roku, jednak nie zrobiło ono wtedy na mnie pozytywnego wrażenia. Był to czas, kiedy  Łódź wciąż straszyła swoim zapyziałym i szarym wyglądem, a jej reprezentacyjna ulica Piotrkowska była rozkopana. Jednak mimo tego mało korzystnego wizerunku chciałam się tu przeprowadzić, ze względu na mojego ówczesnego chłopaka, rodowitego Łodzianina. Mając taką motywację, ze zdwojoną siłą szukałam etatu, lecz niestety bez powodzenia. Rynek pracy w tamtym czasie był bardzo ubogi, więc po kilku nieudanych rozmowach kwalifikacyjnych poddałam się, a w międzyczasie otrzymałam pracę w Krakowie.

Kraków był dla mnie bardzo ciężkim rocznym epizodem, po którym wróciłam do domu rodzinnego, schorowana oraz kompletnie wyczerpana psychicznie. Jednak mimo obniżonego nastroju miałam w sobie determinację, aby znowu zacząć szukać pracy w innym mieście, bo nie wyobrażałam już sobie mieszkania z rodzicami, a ponad to wciąż czułam niechęć do Warszawy. Pewnego dnia zadzwonił telefon i okazało się, że pewna łódzka firma zaprasza mnie na rozmowę kwalifikacyjną. W tamtym czasie wiele się zmieniło w moim podejściu i Łódź była ostatnim miastem, w którym chciałam zamieszkać (nie, nie rozstałam się z moim chłopakiem). Niemniej na rekrutację pojechałam, podchodząc do niej na totalnej olewce. I co? I etat dostałam! Ciężko było mi podjąć decyzję co z tym zrobić, jednak ostatecznie postanowiłam przyjąć posadę mając z tyłu głowy myśl, że zawsze mogę szukać czegoś innego w międzyczasie…

Za co pokochałam Łódź ?

Na początku pokochałam Łódź za ludzi. Zamieszkaliśmy z chłopakiem u jego dziadków. Zawsze będę wdzięczna im oraz rodzicom M. za ciepłe przyjęcie i sprawienie, że od pierwszych chwil w Łodzi czułam się jak w domu. Poza tym moja praca okazała się bardzo ciekawa, a dodatkowo miałam wokół siebie przesympatycznych ludzi, którzy z czasem nie byli już tylko znajomymi z pracy, ale również bliskimi kolegami na gruncie prywatnym. W ogóle muszę przyznać, że w przeciwieństwie do Belfastu czy Krakowa, tu dość łatwo nawiązałam nowe znajomości. Myślę, że wynika to z tego, że po pierwsze miałam szczęście, a po drugie Łodzianie są bardzo fajnymi, otwartymi ludźmi. Przykład? Hasło Warszawianka pracująca i mieszkająca w Łodzi było nie lada szokiem oraz zaskoczeniem dla każdego, kto ten fakt odkrywał. Osobiście podobało i nadal podoba mi się to, że Łodzianie bardzo ciepło reagują na moje rodowite obnażenie, a to się bardzo rzadko zdarza.

Później pokochałam Łódź za jej niebanalność i atmosferę. Za fabryki przerobione na sklepy, restauracje i galerie. Za przepiękne, misternie zdobione kamienice. Za nietuzinkową Off Piotrkowską. Za urocze podwórko na Księży Młynie. Za szalone noce spędzane w klubach i pubach na i przy Piotrkowskiej. Za Popioły. Za wille, te odrestaurowane jak i opuszczone. Za park widzewski. Za niepędzących ludzi. A wszystko to w lekkiej oraz przyjaznej atmosferze, pozbawionej nadęcia i napinki jaką czułam w Warszawie. Łódź uczy mnie cieszyć się małymi rzeczami, niewidocznymi na pierwszy rzut oka albo nieoczywistymi.

Tak więc „zrobiłam” nowych znajomych. Zaczęłam poznawać bliżej miasto oraz okolice. Zapisałam się na różne zajęcia dodatkowe (fitness, język fiński). Wynajęłam mieszkanie. Rozpoczęłam nowe, zupełnie inne życie…

Jaka jest Łódź ? Moja opinia

Z moich obserwacji wynika, że Łódź wciąż musi walczyć z łatką, jaka przykleiła się do niej za czasów upadku przemysłu fabrycznego. Starsze pokolenie z pewnością opowie Wam jakie to miasto jest obleśne i brzydkie, a media zniechęcą po raz kolejny przypominając o głośnych sprawach, jakimi były m.in.: dzieci w beczkach. Moi drodzy, to było dawno temu, a co do patologii, to napiszę tylko tyle, że ona jest wszędzie.

Łódź wcale nie jest brzydka ani nudna. Wprost przeciwnie! Określiłabym ją jako nietuzinkową. To miasto industrialne. Po-fabryczne. Czterech kultur (polskiej, żydowskiej, rosyjskiej oraz niemieckiej). Budowane na styl Paryża. Bardzo zielone. Klimatyczne. Wciąż mnie zaskakujące… Niejedna brama prowadzi do magicznych zakątków: kamienic z kręconymi schodami i freskami na ścianach; baśniowego podwórka, w którym niebo odbija się w wodzie płynącej w fontannie lub w kawałkach luster przyklejonych do  murów…

Czuję się w obowiązku sprawić, aby ludzie poznali Łódź od jej jak najlepszej strony, dlatego też odsyłam Was do postu Co warto zobaczyć w Łodzi . Dodam, że przede wszystkim trzeba znaznajomic się z historią tego miasta oraz wyściubić nos poza deptak Piotrkowska i centrum handlowe Manufaktura, bo jest tu wiele ciekawych miejsc!

Czy zostanę tu na zawsze ?

Życie pisze różne scenariusze. Mimo, że dziś nie jestem już z chłopakiem, za którym przyjechałam, to nadal tu mieszkam. Od początku dbałam o to, by poza związkiem mieć swoje odrębne życie, czyli: własnych znajomych, pasje, zajęcia, dlatego myślę, że to w dużej mierze pomogło mi przetrwać oraz zadecydować o zostaniu w Boatcity. Nie wyobrażam już sobie powrotu do Warszawy, która męczy mnie psychicznie. Ale czy zostanę w Łodzi na zawsze? Czas pokaże…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *